Komunikaty prasowe

Egoizm gospodarczy i proces dezintegracji UE mogą wpłynąć negatywnie na rozwój Polski

13-02-2019

Według autorów raportu przygotowanego przez DNB Bank Polska i PwC „Kierunki 2019. Nowe nadzieje, nowe zagrożenia w dobie rosnącego egoizmu gospodarczego. Skutki dla polskiej gospodarki i przedsiębiorstw” zjawisko gospodarczego egoizmu może być niebezpieczne dla Polski.

Skutki Brexitu i wojny handlowej zapoczątkowanej przez USA będą najbardziej dotkliwe dla polskiego przetwórstwa przemysłowego oraz handlu.

Prawie 2/3 polskich firm nie dostrzega wśród swoich zagranicznych kontrahentów oznak zniechęcenia wobec współpracy.

Ponad 55 proc. przedsiębiorców obawia się realizacji scenariusza stworzenia Unii Europejskiej dwóch prędkości.

91 proc. badanych nie zgadza się ze stwierdzeniem, że cudzoziemcy mają negatywny wpływ na lokalny rynek pracy.

Po upadku komunizmu procesy globalizacyjne przyspieszyły, co wiązało się z intensyfikacją integracji regionalnej oraz wzrostem otwartości gospodarczej. Globalizacja  zaczęła  obejmować  nie  tylko  obrót  towarów, ale również rynki finansowe, przepływy kapitału, a także migracje ludności. Sytuacja zaczęła się zmieniać po kryzysie finansowym w 2008 roku, na skutek którego globalne PKB spadło w 2009 r. o 1,7 proc. (r/r), a unijne aż o 4,3 proc. –Zaufanie między dotychczasowymi partnerami gospodarczymi spadło. Do najwyraźniejszych sygnałów świadczących o odwrocie od otwartości i integracji należy kryzys migracyjny z 2015 roku, a także Brexit oraz nowa polityka handlowa Stanów Zjednoczonych. Wszystkie te zdarzenia są przejawem rosnącego indywidualizmu lub wręcz egoizmu gospodarczego poszczególnych krajów – mówi Jacek Socha, wiceprezes PwC.

Egoizm gospodarczy to działania, które z globalnego punktu widzenia mają negatywne konsekwencje społeczno-gospodarcze, ale dla danego państwa wydają się one korzystne i są uzasadniane potrzebą ochrony indywidualnych interesów. – Długookresowe skutki tych zmian są trudne do przewidzenia. Rewolucja technologiczna dziejąca się na naszych oczach przybiera na sile i na pewno będzie stymulowała kolejne zmiany w podejściu do globalizacji i otwartości gospodarczej – dodaje Jacek Socha.

Globalizacja na tak
W ostatnich latach wyraźnie da się dostrzec, że politycy zmienili podejście do globalizacji i współpracy z sąsiadami. Z punktu widzenia przedsiębiorców działających w Polsce i innych państwach zachodnich kluczowe jest jednak to, czy za hasłami i retoryką wyborczą idą faktyczne zmiany w wymianie towarowej, w dostępie do rynków, do zagranicznej siły roboczej oraz kapitału. Póki co, polscy przedsiębiorcy tego nie odczuwają. Z badania przeprowadzonego przez DNB i PwC wśród przedsiębiorców związanych z Bankiem DNB wynika, że ponad 65 proc. badanych nie dostrzega wśród swoich zagranicznych kontrahentów oznak zniechęcenia wobec współpracy z nimi. Respondenci równie przychylnie postrzegają globalizację – blisko 2/3 z nich przyznało, że jest ona zjawiskiem pozytywnym, prowadzi do wzrostu światowego bogactwa i wzajemnego wzbogacania kultur. Co ciekawe, taka odpowiedź była wybierana zarówno w firmach z dużym udziałem kapitału zagranicznego i współpracujących z podmiotami zagranicznymi, jak i wśród tych prowadzących działalność jedynie na terenie Polski.

Polski rynek pracy otwarty na emigrantów
Zjawiskiem, które w Unii Europejskiej niewątpliwie wpłynęło na zmianę optyki jej członków, był kryzys migracyjny w 2015 roku. W 1998 jeden imigrant przypadał na 230 mieszkańców UE, a w 2015 było to już 109 osób. Liczba wszystkich migrantów, którzy przybyli wówczas do państw Unii Europejskiej (również z innych państw UE) sięgała ponad 4,6 mln, co odpowiadało 0,95 proc. jej populacji. Komisja Europejska twierdzi, że w latach 2015-2016 przeznaczyła na walkę z kryzysem migracyjnym 9,2 mld euro. Same Niemcy oceniają swój dodatkowy wkład na około 0,5 proc. PKB w latach 2016-2017. Wydatki te nie powinny być jednak traktowane jako czyste koszty – OECD szacuje, że dodatkowe środki przeznaczone na wsparcie imigrantów już w latach 2016 i 2017 wygenerowały w państwach Europy popyt rzędu 0,1-0,2 proc. PKB.

Ponad 91 proc. badanych biorących udział w ankiecie DNB i PwC nie zgadza się ze stwierdzeniem, że cudzoziemcy mają negatywny wpływ na rynek pracy. Sektorem najbardziej uzależnionym od pracy imigrantów jest przetwórstwo przemysłowe, w którym 14,1 proc. zatrudnionych to imigranci pochodzący z Unii Europejskiej, a 11,1 proc. - spoza Unii. Oznacza to, że co czwarta osoba pracująca w tym sektorze to obcokrajowiec. Praca imigrantów jest niemal równie istotna w handlu, budownictwie, a także opiece zdrowotnej i pomocy społecznej.

Dane dotyczące pozwoleń na pracę wydanych w Polsce w dużej mierze potwierdzają te wnioski – branżami najbardziej uzależnionymi od cudzoziemców są usługi administrowania i działalność wspierająca, które obejmują między innymi działalność usługową związaną z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zieleni (26,5 proc. wydanych pozwoleń na pracę), przetwórstwo przemysłowe (21,2 proc.), budownictwo (19,5 proc.) oraz transport i gospodarka magazynowa (15,9 proc.). W pierwszej połowie 2018 roku najwięcej pozwoleń wydano w Polsce obywatelom Ukrainy (110 075 dokumentów - 74,4 proc. wszystkich wydanych pozwoleń). Poza tym byli to Nepalczycy (9 234 pozwoleń, 6,2 proc.) oraz Białorusini (8 255 pozwoleń, 5,6 proc.). W ponad 70 proc. ankietowanych firm obcokrajowcy stanowią nie więcej niż 5 proc. zatrudnionych, ale w co piątej firmie obcokrajowcy stanowią już od 5 do nawet 20 proc. pracowników.

Brexit i wojna handlowa z USA w roli głównej
29 marca Wielka Brytania prawdopodobnie opuści Unię Europejską. Dziś trudno wyrokować jakie będą skutki tego pierwszego w historii wyjścia kraju z UE dla całej Wspólnoty i poszczególnych państw. Według szacunków PwC, PKB Wielkiej Brytanii w 2020 roku powinno być o 3-5,5 proc. niższe niż gdyby Brexit nie miał miejsca. Z kolei w  zależności od scenariusza, Unia Europejska do 2030 roku straci w wyniku Brexitu od 13,3 do 63 mld euro, co oznacza spadek PKB o 0,11 do 0,52 proc.

Skutki dla Polski mają sięgnąć od około 0,4 do 0,55 proc. PKB. Ponadto analitycy spodziewają się deprecjacji złotego i podniesienia stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski, co spowolni wzrost gospodarczy. W polskim eksporcie nad Tamizę dominują maszyny, urządzenia, sprzęt elektryczny i elektrotechniczny (m.in. komputery), sprzęt transportowy (m.in. samochody i części do nich), a także przetwory spożywcze oraz artykuły przemysłowe. Branże te odpowiadają za 61 proc. całego polskiego eksportu do Wielkiej Brytanii.

– Oznacza to, że producenci działający w sektorach przetwórstwa przemysłowego, transportu i motoryzacji, a także w branży spożywczej mogą odczuć najsilniej utrudnienia w wymianie handlowej z Wielką Brytanią po jej wyjściu z Unii Europejskiej – mówi Artur Tomaszewski, prezes DNB Bank Polska.

Około 13 proc. ankietowanych firm uważa, że tzw. twardy Brexit będzie miał duże lub bardzo duże skutki dla ich działalności. W przypadku 60 proc. będzie on niewielki.

Z kolei prawie 1/4 ankietowanych obawia się konsekwencji wojny handlowej zapoczątkowanej przez administrację Donalda Trumpa. Dla samych Stanów Zjednoczonych może ona oznaczać spadek PKB o 0,5 proc. oraz utratę 700 tys. miejsc pracy w szczytowym momencie, który przypada na trzeci kwartał 2019 roku. Ewentualna dalsza eskalacja konfliktu i podniesienie stawek celnych do 25 proc. mogłaby poskutkować dalszym spadkiem PKB o 1,8 proc. w pierwszym kwartale 2020 roku oraz utratą blisko 2,6 milionów miejsc pracy.

Przetwórstwo przemysłowe, a zwłaszcza motoryzacja i elektronika to obszary o największej ekspozycji na wymianę międzynarodową, a więc również najbardziej narażone na ograniczenia otwartości państw. – Dlatego to właśnie niemiecki przemysł motoryzacyjny wymienia się jako branżę, która najsilniej może odczuć nową politykę handlową Stanów Zjednoczonych. Polska, jako dostawca półproduktów dla producentów samochodów, również może odczuć skutki wojny celnej – mówi Artur Tomaszewski.

Poszkodowany przemysł i handel
Wskaźnik otwartości handlowej to stosunek obrotów handlowych (sumy eksportu i importu) do wielkości produktu krajowego brutto danego państwa. Eksperci DNB i PwC przenalizowali na jakim poziomie kształtuje się otwartość gospodarcza Polski, Niemiec, Węgier, Francji, USA, Norwegii i Wielkiej Brytanii. Jak się okazuje, pomimo licznych przejawów egoizmu gospodarczego, wskaźniki otwartości utrzymują się na względnie stabilnym poziomie.

Pomysły takie jak Unia Europejska dwóch prędkości, Inicjatywa Trójmorza, Brexit czy Polexit łączy jednak to, że stanowią one odwrót od obranych niegdyś kierunków rozwoju i najprawdopodobniej pociągną za sobą spadek średniego poziomu globalnej otwartości. Powstanie Unii Europejskiej dwóch prędkości jest w ocenie respondentów najbardziej prawdopodobnym scenariuszem rozwoju Europy – takiej przyszłości spodziewa się ponad 56 proc. badanych. – Obszarami najbardziej zagrożonymi ewentualnymi pogłębiającymi się tendencjami izolacjonistycznymi w Polsce będzie przemysł, zwłaszcza branża motoryzacyjna, maszynowa i meblarska, handel hurtowy i detaliczny, transport i gospodarka magazynowa, a także usługi i działalność biznesowa – mówi Artur Tomaszewski. – Jednak egoizm gospodarczy i procesy dezintegracji w dłuższej perspektywie nie będą służyć nikomu. Mogą być szczególnie dotkliwe dla gospodarek, które tak jak Polska, rozwijają się co prawda dynamicznie, ale ciągle pozostają daleko za globalnymi liderami – podsumowuje.

 

Print

Aktualności

15
LUT
Decyzja Prezesa UOKiKwięcej

Centrum Prasowe

02
LIP
DNB Bank Polska wprowadza nową korporacyjną...
więcej