Komentarze ekspertów

COVID-19 może być szansą na rozwój dla polskiego przemysłu farmaceutycznego

22-05-2020

Pandemia koronawirusa wpłynęła na wiele sektorów gospodarki i łańcuchów dostaw. Jednym z nich był przemysł farmaceutyczny, uzależniony w dużej mierze od eksportu z Chin czy Indii. Na skutek lockdownu jedną z kategorii zagrożonych brakiem dostaw były substancje czynne (tzw. API), wykorzystywane w produkcji szerokiej gamy lekarstw. Zdaniem ekspertów DNB Bank Polska rodzimy przemysł farmaceutyczny powinien na nowo zdefiniować swoją rolę, uniezależnić się od azjatyckich dostawców i zacząć działać jako centrum produkujące API na rzecz pozostałych państw UE. Obecnie na polskich listach refundacyjnych znajdują się lekarstwa zawierające ok. 600 API –krajowy przemysł zabezpiecza produkcję jedynie ok. 7 proc. z nich.

Pojawienie się COVID-19 wymusiło czasowe zamrożenie chińskiej, a w późniejszym okresie również hinduskiej, gospodarki. W konsekwencji wiele fabryk wstrzymało produkcję dużej liczby towarów przeznaczonych na eksport. Dotyczyło to także wyrobów farmaceutycznych. Jedną z kategorii towarów objętych takimi restrykcjami były substancje czynne (API – active pharmaecutical ingredient), wykorzystywane w produkcji szerokiej gamy lekarstw i stanowiącę o ichich efekcie terapeutycznym. Obecnie na polskich listach refundacyjnych znajdują się lekarstwa zawierające ok. 600 API, z których jedynie 40 produkuje krajowy przemysł. Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego szacuje, że prawie 80 proc. substancji czynnych używanych przez producentów lekarstw w naszym kraju pochodzi z Chin. Podobne proporcje w wykorzystywaniu API pochodzącego z Chin mają również odzwierciadlenie w globalnym przemyśle farmaceutycznym.  – Polscy pacjenci na szczęście nie odczuli negatywnych konsekwencji w postaci utrudnionego dostępu do lekarstw. Wynikało to z faktu, że od połowy marca chińskie fabryki API wznowiły produkcję oraz eksport. Dodatkowo, dzięki wcześniejszemu zabezpieczeniu przez polskich producentów surowców potrzebnych do produkcji lekarstw, udało się uniknąć wstrzymania ich produkcji– mówi Łukasz Gołębiewski, Ekspert ds. przemysłu farmaceutycznego w DNB Bank Polska. – Niemniej ta sytuacja wywołała w wielu krajach szeroką dyskusję o potrzebie przyszłego zabezpieczenia dostępu do substancji czynnych, a tym samym większej dywersyfikacji ich dostawców– dodaje. Amerykański Kongres ogłosił rozpoczęcie prac nad wzmocnieniem niezależności tamtejszego przemysłu farmaceutycznego, określając to jako imperatyw bezpieczeństwa narodowego. Podobne działania ze strony ustawodawcy mogą pojawić się również w Polsce, tak aby uniknąć w przyszłości potencjalnych problemów z dostępem do lekarstw. Zdaniem ekspertów DNB Bank Polska Potencjalnym scenariuszem z jakim możemy się liczyć jest zbudowanie przez polski sektor farmaceutyczny specjalizacji w produkcji API na rzecz pozostałych państw członkowskich UE.

Polski sektor farmaceutyczny stać na inwestycje  

Można sobie wyobrazić, że w pierwszej kolejności może zostać podjęta decyzja o rozpoczęciu produkcji API kluczowych dla społeczeństwa jak np. paracetamol. Na początku kwietnia rząd Wielkiej Brytanii wynegocjował z rządem Indii zakup trzech milionów opakowań paracetamolu. Decyzja o zakupie tej substancji wykorzystywanej do produkcji lekarstw przeciwgorączkowych została podjęta w wyniku zidentyfikowania realnego zagrożenia w braku dostępu tych środków na Wyspach. Negocjacje z Indiami były wymagane, ponieważ  tamtejszy rząd na początku marca podjął decyzję o zakazie eksportu niektórych środków leczniczych, obawiając się eskalacji pandemii w obrębie własnych granic.

Taki scenariusz będzie wiązał się z koniecznością poniesienia istotnych nakładów inwestycyjnych przeznaczonych na rozbudowę mocy produkcyjnych substancji aktywnych. W zależności od tego, ile z nich zdecydowano by się produkować lokalnie, to skala inwestycji może ograniczyć się do rozbudowy istniejących linii produkcyjnych bądź wymagać budowy do podstaw nowych fabryk

Sektor farmaceutyczny jest w stanie ponieść takie koszty. Od wielu lat cały rynek miał dynamikę wzrostu na poziomie 5-6 proc. rok do roku, dzięki czemu firmy mogły realizować politykę finansowania wzrostu w dużej mierze w oparciu o własne przepływy operacyjne oraz generowanie rezerw gotówkowych. Dodatkowo, strategia bazująca na wzroście organicznym i brak realizacji dużych akwizycji na polskim rynku w przeciągu ostatnich 10 lat skutkuje obecnie relatywnie niskim poziomem zadłużenia polskiego sektora farmaceutycznego – mówi Łukasz Gołębiewski. Równie ważny jest fakt, że sektor farmaceutyczny będzie w niewielkim stopniu dotknięty negatywnymi efektami pandemii. Co prawda firmy farmaceutyczne nie mogą realizować aktywnej sprzedaży, a większość przedstawicieli medycznych pracuje zdalnie, ale nie należy przewidywać spadków przychodów producentów lekarstw w krótkim ani długim terminie. Dalszy wzrost przychodów przede wszystkim podtrzymuje trend „older, fatter, richer”, czyli żyjemy dłużej, mamy coraz więcej pieniędzy i rośnie liczba pacjentów cierpiących na choroby cywilizacyjne, co przekłada się na długotrwale rosnący popyt na lekarstwa.

Z korzyścią dla budżetu i środowiska

Polski sektor farmaceutyczny w wyścigu po zlecenia na produkcję API od innych krajów unijnych posiada też pewnego rodzaju przewagi konkurencyjne. Polska należy wciąż do krajów wyróżniających się najniższymi kosztami pracowniczymi. Sytuacja ta raczej nie ulegnie zmianie nawet w średnim horyzoncie czasowym. Polskie API, choć z pewnością będą droższe od chińskich czy hinduskich, to tańsze niż gdyby produkcja miała być ulokowana we Francji czy w Niemczech.

Należy również pamiętać o wątpliwej jakości niektórych substancji aktywnych produkowanych przez Chiny oraz Indie. Przykładem było wykrycie w ubiegłych latach istotnego zanieczyszczenia walsartanów czy też ranitydyny, które były produkowane przez chińskich dostawców. – Polski przemysł farmaceutyczny od lat spełnia wyśrubowane normy narzucone przez Europejską Agencję Leków, co dodatkowo działa na korzyść krajowych producentów – mówi Łukasz Gołębiewski.

Ograniczenie dostaw API z Chin będzie również oznaczać pewną optymalizację kosztową związana z logistyką. Transport od producenta znajdującego się w granicach UE jako alternatywa do sprowadzania towaru chociażby z Chin, wiążę się z ewidentnym zmniejszeniem śladu węglowego, co wpisuje się w politykę ESG („Enivromental Social Governence”) całego sektora farmaceutycznego. – Otwartym pozostaje pytanie, czy dla polskich producentów lekarstw będzie to wystarczająco interesująca szansa rozwoju lub czy ustawodawca wprowadzi taki wymóg, mając na uwadze potencjalny kolejny lockdown gospodarki chińskiej lub hinduskiej jesienią tego roku oraz możliwe przejawy nacjonalizmu gospodarczego, skutkujące zakazem eksportu lekarstw w trakcie pandemii – podsumowuje Łukasz Gołębiewski.

Print